17/03/2017 Przyjazd do Osaki

Podróże

Osaka 大阪

O 9:00 dotarłyśmy do Osaki. Byłam niesamowicie zadowolona z autobusu, którego siedzenia były bardzo wygodne i mocno się rozkładały, było dużo miejsca na nogi a dodatkowo jeszcze miały specjalne daszki, dzięki którym przyjemniej się spało.

Po odświeżeniu się ruszyłyśmy na stację Osaka, gdzie dziewczyny kupiły JR West Pass (bilet na nielimitowane przejazdy pojazdami linii JR). Świetna sprawa i duża oszczędność, jednak jako że nie posiadam statusu turystyki nie mogłam go kupić. Trochę szkoda, bo mój program (Pracuj i zwiedzaj) zakłada, że mam w głównie podróżować i takie bilety byłyby do tego świetne 😉 Z tego powodu planuję poruszać się głównie nocnym autobusami i tanimi liniami lotniczymi.

Potem zjadłyśmy lunch i postanowiłyśmy na piechotę przejść się do zamku Osaka, ponieważ nasze mieszkanie miało być dostępne dopiero od 15:00. Podczas około pół godzinnej wędrówki zwiedziłyśmy trochę Osaki, chociaż chodzenie z bagażami było dosyć męczące.
Samo miasto (a w sumie tylko mały kawałek, który widziałyśmy) bardzo mi się spodobał. Nie ma w nim jakiegoś szału, ale ma to coś, co sprawiło, że mam ochotę się tam przeprowadzić podczas tego pobytu w Japonii.

Dotarłyśmy pod zamek, który (jak wszystko tu) mnie zachwycił, zrobiłyśmy dużo zdjęć, zobaczyłam też pierwszy raz w życiu kwitnącą sakurę a potem pociągiem pojechałyśmy do naszego mieszkania niedaleko stacji Chibune (千船).

Znalazłyśmy to miejsce na stronie Airbnb i nie zawiodło nas. Wszystko było zgodne z opisem, a właścicielka upiekła nam nawet chlebek. Naprzeciwko mamy też całodobowy sklep, tzw. „konbini” (コンビニ), który w dodatku jest tym z rodzaju (prawie) wszystko za 100 jenów.

Chociaż byłyśmy padnięte postanowiliśmy z Sylwią zjeść coś na mieście. Wróciłyśmy do stacji Chibune i tam zjadłyśmy okonomiyaki (お好み焼き) i takoyaki (たこやき). Co prawda lokal nie przeszedłby kontroli naszego sanepidu, ale właściciel był miły, jedzonko smaczne a barek miał swój klimat 😀

Po długim locie samolotem a potem nocnej podróży autobusem i zwiedzaniu miasta z walizkami w końcu zasnęłyśmy jak ludzie… tylko nie w łóżkach, a na futonach (ふとんjapoński materac) 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s