04-05/04/2017 Przeprowadzka do Nippori

Codzienność

Mam na blogu lekkie opóźnienie, dlatego wpisy o naszych przygodach z dziewczynami postaram się dodawać w międzyczasie, a teraz będę pisać w miarę na bieżąco. Ostatecznie myślę nad podsumowującym wpisem z całego tygodnia 🙂

04/04/2017

Chociaż wstałam rano i około 10:00 byłam już gotowa do wyjścia to zostałam u Miyuki (mojego gospodarza w Kawaguchi) do prawie 14:00. Oglądałyśmy razem telewizję i rozmawiałyśmy o grach komputerowych 😀 To bardzo fajna dziewczyna.
W końcu nadszedł czas ruszyć do Nippori – miejsca, gdzie będę mieszkać i uczyć się przez najbliższe trzy miesiące. Do szkoły dotarłam w jakieś 40 minut. Szkoła zajęła się sprawami, które trzeba załatwić w urzędzie miasta – zarejestrowanie adresu i przystąpienie do ubezpieczenia zdrowotnego. Musiałam tylko podpisać odpowiednie dokumenty.
Potem samochodem podjechaliśmy pod akademik, który jest bardzo blisko szkoły (piechotą jakieś 15 minut). Na moje nieszczęście dostałam pokój na ostatnim, czwartym piętrze. Pracownicy szkoły pomogli mi wnieść bagaże, materac i pościel. Poznałam też Sarę z Włoch, która wyjaśniła mi zasady, jakie panują w akademiku oraz podstawowe informacje o sklepach w okolicy itp.
Zrobiłam małe zakupy, żeby zjeść coś na szybko (zupka chińska haha) i wróciłam na stację, gdzie schowałam resztę moich bagaży. Za samo wejście na stację musiałam zapłacić 140¥!!! Najgorsze jest to, że za przechowanie bagażu przez 4 dni wyszło mi prawie 100zł, ale trudno sama chciałam 😀 Z drugiej strony, mamo – gdzie byłaś, kiedy się pakowałam? Czemu nie powiedziałaś „Dziecko, co ty wyprawiasz?!” 😉 Zdecydowanie za dużo rzeczy przywiozłam z Polski.
Do tego musiałam kupić jakieś podstawowe rzeczy jak miska, łyżka, nóż czy ręczniki. Nie wiem jak się z tym potem zabiorę… Tym bardziej, że potrzebuję elektrycznego garnka do ryżu, bo myślałam, że może w akademiku będzie 😀
Resztę nocy spędziłam na rozpakowywaniu się i urządzania mojego pokoiku.

 

05/04/2016

O 9:00 poszłyśmy z dziewczynami, które też zaczęły naukę, do szkoły. Rozpoczęcie semestru było bardzo w stylu japońskim – wynajęta sala, kwiaty na podeście, przemówienie dyrektora i przedstawienie każdego nauczyciela 😉
Potem pracownicy rozdali nam „przewodniki” z ogólnymi zasadami i podstawowymi informacjami o Japonii a o 13:00 mieliśmy test poziomujący.
Wróciłam do akademika, zjadłam obiad, a potem wyruszyłam na (mam nadzieję!) ostatnie zakupy najbardziej potrzebnych rzeczy. Na mojej liście został już tylko garnek do ryżu 🙂
Jedyne co mnie uratowało to 100-jenowy sklep obok akademika. To taki rodzaj sklepu, w którym wszystko jest po 100¥ (+podatek), czyli jakieś 3,50zł. Normalnie zapłaciłabym za te rzeczy fortunę a tak wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy (oprócz patelni i garnka) dorwałam za około 100zł 😀

Okolica jest ogólnie bardzo fajna. W pobliżu mam dwa małe parki, dwa sklepy typu „konbini” (otwarte 24/7), dwa sklepy 100-jenowe (w tym jeden z jedzeniem, do tego bardzo dobrze zaopatrzony), dwa supermarkety (trochę drogie, ale wybór jest ogromny), poczta i restauracje a do stacji mam jakieś 5 minut.

W Tokyo zakwitły już sakury (wiśnie) i ulice wyglądają po prostu obłędnie. Zdjęcia nie oddają w pełni ich piękna, więc jeśli ktoś będzie miał okazję to bardzo polecam przyjechać do Japonii wiosną (na przełomie marca i kwietnia) 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s