10-16/04/2017

Codzienność

10/04

Po szkole wybrałam się do Ikebukuro i w końcu udało mi się załatwić telefon. Było to ciężkie, ponieważ większość ofert wymagała posiadania karty kredytowej, jednak ja takiej nie posiadam i nie planuje. Ostatecznie po odrzuceniu dwóch moich polskich kart udało się z trzecią i podpisałam umowę. Przy okazji kupiłam też suszarkę do włosów. Później zrobiłam zakupy w sklepie, która poleciła mi koleżanka z akademika. Okazało się, że mają świetne ceny! Onigiri sprzedją za 50 jenów, natto (3 sztuki) za 60 jenów, 5-kilowy worek ryżu za 1300 jenów. Po prostu ży nie umierać haha Co więcej znalazłam daktyle i kapustę kwaszoną z Polski 🙂

12-13/04

W tych dniach nie robiłam niczego ciekawego haha Po szkole wracam do domu, trochę odpoczywam, robię obiad, a potem się uczę. Codziennie uczymy się 6 nowych znaków i mamy sprawdziany, a ja staram się nauczyć drugie tyle. Chciałabym dostać się do wyższej grupy, dlatego bardzo dużo czasu poświęcam na znaki i gramatykę.

14/04

Po południu przeszłam się na piechotę do stacji Ueno i przy okazji poznałam lepiej okolicę i pozwiedzałam pobliskie świątynie. W końcu znalazłam też napój, który piłam z Sylwią w Shibuyi. Szukałam go przez jakieś 2 tygodnie w pobliskich automatach, ale nigdzie go nie było! Jedna z niewielu owocowych herbat, która nie ma tony cukru w sobie. W Ueno udało mi się kupić bluzę,która przyda się na zimniejsze dni i do biegania. Chociaż za dnia jest bardzo ciepło (dochodzi nawet do 26 stopni!) to wieczory są chłodniejsze. Po 21:00 wybrałam się na mały jogging. Ogólnie na ulicach nie widzę za dużo biegających osób. W Polsce jest teraz mega boom i każdy biega. Tutaj, z tego co słyszałam, to raczej chodzi się na siłownie i bieganie nie jest popularne.

15/04

Wstałam wcześnie, ponieważ o 10:00 byłam umówiona z Państwem Wada, których poznałam w zeszłym roku podczas jednego z transferów. Pamiętam, że był to luty i akurat i walizka została uszkodzona podczas transportu. Pomogłam im dotrzeć do sklepu i znaleźć taśmę klejącą, za co odwdzięczyli się posiłkiem. Od tamtej pory utrzymywaliśmy kontakt mailowy i w końcu udało nam się spotkać w Japonii! To niesmowicie mili ludzie. Nazywają siebie moimi „japońskimi dziadkami” i tak rzeczywiście to czuję 🙂  Ze stacji Ueno, gdzie zjedliśmy mały deser, zabrali mnie taksówką na punkt widokowy w Tokyo Sky Tree, potem na obiad i na zakupy blisko mojejgo akademika. Za wszystko płacili z własnej kieszeni, przez co było mi strasznie głupio, ale nie chcieli przyjąć ode mnie pieniędzy. Zanim odporowadziłam ich na autobus do Mito (miasta, w którym mieszkają) podjechaliśmy jeszcze do Akihabary, gdzie kupili mi lampkę na biurko. Sprzedawca jak tylko usłyszał, że uczę się japońskiego i potrzebuję jej, żeby ćwiczyć znaki, dał nam zniżkę. Potem jak wychodziliśmy parę razy nas żegnał i kłaniał się – bardzo po japońsku haha Super sprawa 🙂 O 16:00 Państwo Wada wrócili wsiedli do autobusu i umówiliśmy się, że przyjadę do nich w przyszłym tygodniu. Już się nie mogę doczekać!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s